Widzę tylko przeszłość… o przeszłości, jedzeniu i wyzwoleniu z iluzji.

Praktykowałam dziś lekcje 7 Kursu Cudów – Widzę tylko przeszłość – która mówi, że we wszystkim, na co patrzę widzę tylko przeszłość. Stosowałam tę ideę spontanicznie do różnych rzeczy, które pojawiały się w polu mojej świadomości w ciągu dnia. Właściwie nie wiem czy słowo stosowałam jest tu odpowiednie, ponieważ ta idea stosowała się samoistnie, pojawiając się po prostu w moim umyśle, bez mojego jakiegokolwiek planowania użycia jej w stosunku do czegokolwiek.

Jadłam właśnie posiłek, który składał się ze szpinaku i potrawki która między innymi zawierała soczewicę.  Będąc całkowicie obecna w procesie jedzenia przyglądałam się rzeczom leżącym na moim talerzu, kiedy to usłyszałam w sobie głos mówiący: „Widzę tylko przeszłość”. Patrząc dalej w talerz powiedziałam sobie: „Widzę tylko przeszłość w tym szpinaku”. Po czym zamknęłam oczy i nagle pojawił się w moim umyśle obraz sytuacji z przedszkola, kiedy to byłam chwalona przed innymi dziećmi, ponieważ jako jedyna chętnie jadłam szpinak. Wraz z tym obrazem pojawił się emocjonalny ból, który wiązał się dla mnie z okresem przedszkolnym, a w którym temat jedzenia grał ważną rolę i wytworzył pewne podświadome wierzenia i przekonania z nim związane.

Rozpoznałam, że w moich wspomnieniach szpinak był związany z pragnieniem bycia docenioną, kochaną, widzianą, a powiedzenie sobie, że widzę w nim tylko przeszłość skontaktowało mnie z emocjonalnym bólem związanym z tamtym okresem. Kiedy otworzyłam oczy i spojrzałam znów na talerz uświadomiłam sobie, że w posiłku tym była między innymi soczewica, którą lubię, ale która w odniesieniu do przeszłości kojarzy mi się ze kłopotami w trawieniu. Powtarzałam więc sobie, że widziałam  w niej tylko przeszłość.

Przyglądając się temu wszystkiemu po raz kolejny przypomniałam sobie objawienie, które było mi już wcześniej  uświadamiane podczas praktyki lekcji Kursu Cudów. Pokazane mi było wielokrotnie, jak umysł używa dosłownie wszystkiego, różnych form – a jedną z nich jest również jedzenie – tworząc w odniesieniu do nich tak zwane „pozytywne” lub „negatywne” skojarzenia, które zawsze ścisłe związane są z przeszłością i z tym do czego umysł chciał to użyć.

Po raz kolejnym rozpoznałam, że umysł w sposób zawoalowany używa tych wszystkich form, żeby atakować ciało, a w rzeczywistości sam siebie. Jest to jeszcze jeden efekt jego projekcji poczucia winy biorącej się z  wiary w oddzielenie od Źródła Życia i Miłości, od Boga, wszystkiego co istnieje.

Zobaczyłam jak podświadomie używałam jedzenia aby wypełnić nim poczucie braku miłości, w który uwierzyłam i odczuwałam przez większość życia. Prosząc Moc Ducha Św. aby prowadziła mnie w procesie uwolnienia od tej idei braku, oraz wszelkich fałszywych funkcji jakie nadałam idei jedzenia, odkryłam że moja wiara w brak miłości była ścisłe związana z przekonaniem o oddzieleniu od Miłości Boga. 

Rozpoznałam, podążając za wewnętrznym procesem, że tak naprawdę to ja odrzuciłam Jego Miłość. Czując się z tego powodu ogromnie winna, czego nie byłam świadoma, bo całkowicie to wyparłam, dokonałam projekcji tej winy na Boga, wierząc, że to On mnie odrzucił i odmówił mi swojej troski, Miłości i wsparcia. Dokonując tej projekcji wiary w oddzielenie i winy na Niego dokonałam jej jednocześnie na wszystko co istnieje. Używając różnych form (w tym jedzenia), osób i zdarzeń aby wypełnić brak, widziałam w nich jednocześnie źródło winy, oddzielenia i w związku z tym zagrożenia. Podświadomie bałam się, że zostanę ukarana za to, że odrzuciłam Stwórcę i jego stworzenie, tak więc, żeby tego nie widzieć i uniknąć konsekwencji wolałam wierzyć, że to ja zostałam odrzucona, że byłam niekochaną ofiarą „kary” Bożej, oraz wszystkich innych i wszystkiego, w co uwierzyłam, że mi zagraża i mnie atakuje.

Kto by pomyślał, że do spojrzenia po raz kolejny na to wszystko sprowokował mnie dzisiejszy posiłek. Nie ma znaczenia jaką formę wybieram, żeby zaatakować siebie. Może to być cokolwiek, co postanowiłam użyć, aby odgrywać powyżej opisany scenariusz wiary w oddzielenie od Miłości Boga.

Podsumowując dzisiejszą praktykę lekcji „Widzę tylko Przeszłość”… Nie mogę zobaczyć niczego takim jakie jest naprawdę jeśli patrzę na to przez pryzmat moich przeszłych skojarzeń. Bez względu na to jaką formę ma to na co patrzę. A robię to tak długo jak długo wierzę, że przeszłość i wszystko co się w niej wydarzyło jest rzeczywiste i obecne w tym co jest teraz. Robię to tak długo dopóki trzymam się przeszłości i projektuję ją na przyszłość w ten sposób czyniąc przyszłość podobną do przeszłości. Kiedy to jest czynnością mojego umysłu to nie jestem w stanie doświadczyć czym cokolwiek naprawdę jest. Zamiast tego trzymam siebie, wszystko i wszystkich w więzach przeszłości i wszystkich doświadczeń z nią związanych, bez względu na to czy ich charakter miał dla mnie znaczenie „pozytywne” czy „negatywne”.

Ta obecna chwila, ten moment, który trwa teraz jest całkowicie wolny od wszelkich moich wyobrażeń i skojarzeń związanych z ideą przeszłości czy przyszłości. W tej obecnej chwili mogę doświadczyć wszystkiego, takim jakie jest naprawdę. Tylko w tym doświadczeniu mogę rozpoznać wolność, niewinność i doskonałość wszystkiego, co istnieje, która nie pochodzi z tego świata, ponieważ jest całkowicie wolna od jego interpretacji na temat tego, czym jest wolność, niewinność i doskonałość.

W tej obecnej chwili, którą pozornie rozpoczął rytuał posiłku, rozpoznaję, że to czym jestem i wszystko wraz ze mną nie mieści się w rozumieniu i postrzeganiu z którego powstał ten świat, pozornie różnych form, różnych znaczeń i celów.

W tej obecnej chwili, oddaje moje wszystkie skojarzenia z przeszłości Mocy Boskiej, która jest we mnie, i która wie jak mnie od nich wyzwolić. Ta Moc pamięta mnie taką jaką  zostałam stworzona w prawdziwej rzeczywistości, przez Stwórcę Życia, przez Miłość, którą On Jest i w związku z tym ja, również być muszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*