Jeden problem… jedno rozwiązanie.

Wydaje się, że w tym świecie istnieje niezliczona ilość problemów do rozwiązania, rzeczy do naprawienia, polepszenia, udoskonalenia, itp. Wygląda również na to, iż jest wiele takich, które nie mają żadnego satysfakcjonującego rozwiązania. 

Zastanów się, ile mniejszych lub większych problemów, czy też trudności oraz konfliktowych sytuacji próbowałeś już rozwiązać? Ile rzeczy próbowałeś już naprawić i polepszyć, czy też w sobie, czy w czymkolwiek lub kimkolwiek innym? Być może wierzyłeś, że wiele z nich udało ci się rozwiązać, naprawić, polepszyć. Lecz, czy nie było przypadkiem tak, że za chwilę znowu pojawiały się jakieś nowe? A potem kolejne, i tak bez końca? 

Masz tylko jeden problem, na który, w tym samym momencie, w którym powstał, zostało dane rozwiązanie. A więc, tak naprawdę nie masz żadnego problemu. 

Nie można rozwiązać żadnego problemu, próbując go jednocześnie urzeczywistniać. Jedynym rozwiązaniem jest rozpoznanie, że nie ma żadnego problemu. Jeśli problem byłby realny, prawdziwy, to musiałby być tak wieczny i niezmienny, jak jest Prawda, której praw ten świat nie zna i nie rozumie. Takie postrzeganie i zrozumienie rzeczywistości wymaga jednak całkowitej przemiany myślenia. 

Twoim jedynym problemem była twoja wiara, że mogłeś oddzielić się od swojego Źrodła, swojego Stwórcy i wytworzyć coś, co było całkowitym zaprzeczeniem tego, co On Stworzył. Wytworzyłeś nieprawdziwą tożsamość, która wydaje się „żyć” w równie nieprawdziwym świecie, będącym odzwierciedleniem jej nieprawdziwych myśli, wierzeń i przekonań. 

A ponieważ, jakiekolwiek oddzielenie od Źrodła wszelkiego Życia i Stworzenia jest całkowicie niemożliwą ideą i nie jest Prawdą, to oznacza to, że nie masz żadnego problemu. Odpowiedź na jedyny problem, który postrzegałeś i który sam wytworzyłeś została już dana przez Stwórcę. Jego Wolą jest, aby wszystko na zawsze było Jednym. 

Ty możesz jednak nie chcieć przyjąć tej Odpowiedzi i upierać się, że to, co sam wytworzyłeś, jest dla ciebie bardziej prawdziwe i pożądane. Jednak będzie to niczym więcej niż twoim własnym snem, twoim złudzeniem, które próbujesz urzeczywistniać. Odzwierciedleniem twojego wyboru, twojego życzenia jest cały ten świat, wraz ze wszystkim, co wydaje się w nim wydarzać. Świat gdzie miłość, pokój, radość, obfitość i życie wydają się mieć przeciwieństwa, przejawiające się w postaci ataku, nienawiści, winy, lęku, cierpienia i śmierci. 

Dopóki nie rozpoznasz, że to ty wytwarzasz ten świat, czyniąc go takim, jakim chcesz go widzieć, to będziesz wierzył, że to ten świat ci się przydarza, a ty jesteś jego skutkiem. Będziesz w ten sposób nieuchronnie widział siebie jako ofiarę różnych zdarzeń i sytuacji. 

Dopóki nie rozpoznasz, że to ty wytwarzasz i podtrzymujesz tą nieprawdziwą tożsamość, w którą tak mocno uwierzyłeś, że uczyniłeś ją swoim wizerunkiem, którą jak uwierzyłeś jesteś i która wydaje się być wszystkim, co znasz, to nie rozpoznasz, czym Jesteś naprawdę. 

Cała ta fałszywa tożsamość, wraz ze wszystkim jej ideami, zarówno tymi pozornie „najświętszymi” i „uduchowionymi”, jak i tymi destrukcyjnymi, atakujacymi i samolubnymi musi ustąpić miejsca temu, co Stworzone w Prawdzie, twojej jedynej Prawdziwej Tożsamości, którą podziela wszytko, co istnieje. 

Nie ma znaczenia jak bardzo będziesz próbował się udoskonalać, poprawiać i naprawiać. Idea, że cokolwiek jest w tobie do „poprawienia” pochodzi z utożsamiania się, z tą nieprawdziwą tożsamością, z tzw. ego, którą sam sobie wymyśliłeś, a którą nie jesteś. Ono zawsze będzie cię przekonywać, że coś jest nie tak z tobą i z innymi, na których dokonujesz jedynie projekcji tego, co myślisz o sobie. Owszem, wszytko jest nie tak, ale tylko z tym, co wytwarza i w co wierzy ego. Wiara w to i podążanie za tym, czego ono cię nauczyło, jest twoim jedynym problemem. 

Czego zatem cię nauczyło? 

Wyłącznie złudzeń. 

Złudzenia, że jesteś osobowością, wyjątkową i niezależną, oddzieloną od swojego Stwórcy i różniącą się od Niego, a zatem oddzieloną od wszystkiego, co cię otacza i różniącą się od wszystkiego i wszystkich. 

Nawet najbardziej „uduchowione”, „dobrotliwe” ego, może być tylko tym, z czego zostało wytworzone – złudzeniem. To samo, tyczy się nawet najbardziej „okrutnego”, destrukcyjnego ego. 

Bez względu na to jakie cechy przypiszemy ego, to są to jedynie role, które naprzemiennie wytwarzamy i odgrywamy, aby uciec przed lękiem i poczuciem winy, które paradoksalnie są jedynie efektem naszej wiary, że role te są naszą rzeczywistością, a my jesteśmy tymi postaciami, które gramy. Nie rozpoznajemy, że sami je piszemy i sami je odgrywamy. 

Wierząc w to wszytko, w nieunikniony sposób musisz doświadczać konfliktu, który jest wynikiem lęku, czyli innymi słowy wynikiem błędnego postrzegania i wadliwego tworzenia, twojego błędnego myślenia, twojego utożsamiania się z fałszywymi myślami, które sam wytwarzasz, a które są całkowitym zaprzeczeniem myśli Stwórcy. Zaprzeczyłeś bowiem temu, czym Jesteś naprawdę, rozszczepiłeś swój umysł, wierząc, że możesz być czymś innym, niż twoje Prawdziwe Ja, twoja Boska Jaźń. 

Kiedy to wszytko rozpoznajesz, to doświadczasz najpierw bólu związanego z tym odkryciem. Jest to ból zaprzeczenia prawdzie, zaprzeczenia i odrzucenia swojej Jaźni, Miłości, którą Jesteś. Ból odrzucenia swojego Stwórcy i Jego Stworzenia. Ten ból z kolei pomaga ci się poddać i poprosić o prawdziwe rozwiązanie, powierzając się Mocy większej, niż to, co sam wytworzyłeś. Mocy, która nigdy cię nie opuściła, która jest twoja na zawsze i która jest w tobie Prawdziwym. Jest to Moc Miłości Boga, jedynego Stwórcy wszystkiego, co istnieje, w którym zostałeś Stworzony jako jedno ze wszystkim, co Stworzone. 

W doświadczeniu, które jest ci w takiej chwili poddania się ofiarowywane twoje postrzeganie zostaje całkowicie przemienione i uzdrowione w świetle Prawdy, która na zawsze przebywa w twoim umyśle i którą znowu rozpoznajesz, bez względu na to, jak bardzo Jej zaprzeczyłeś. W tym przebłysku pamiętania swojej prawdziwej rzeczywistości, nawet jeśli trwa jedynie chwilę, rozpoznajesz, że nie jesteś tym wszystkim, co sobie na swój temat wymyśliłeś, ani że nic nie jest takie, jak ci się wydawało, jak też nikt nie jest takim, jakim go widziałeś, osądziłeś. 

Tu znika cała idea oddzielenia, różnic, podziałów i porównań, osobnych ciał, osobnych form i wyimaginowanych „wrogów”. Teraz rozpoznajesz w każdym swojego drogiego przyjaciela, swojego zbawiciela, którego w końcu uwolniłeś od swoich błędnych wyobrażeń. Przebaczyłeś sobie swoje własne złudzenia.  

Teraz widzisz jedynie to, co prawdziwe, albowiem poznanie zastąpiło miejsce twojego błędnego postrzegania. Teraz widzisz jedynie to i doświadczasz jedynie tego, co jest na zawsze niezmienną Wolą Stwórcy – rzeczywistość Miłości i Pokoju, w której wszytko jest Jednym, Doskonałe, Niewinne i Radosne, Obfite, Bezpieczne i Wolne. Rozpoznajesz, że tylko to jest twoją jedyną Prawdziwą rzeczywistością i że nic innego prawdziwe nie jest. Oto rozwiązanie dla każdego problemu, jaki jeszcze postrzegasz. 

W rozpoznaniu i doświadczeniu tego pomogła i pomaga mi codzienna praktyka nauk Kursu Cudów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*