Miłość stworzyła mnie na Swoje podobieństwo… Miłość nie żywi żalu.

Miłość stworzyła mnie na Swoje podobieństwo… Miłość nie żywi żalu.

Głoszą lekcje 67 i 68 Kursu Cudów. Cóż za radosna nowina! Brzmi bardzo obiecująco, choć być może nie dla każdego. Skoro Miłość stworzyła mnie na Swoje podobieństwo, to muszę być taka, jaką mnie stworzyła. Czyli jaka?
No właśnie…

Dzisiejsza idea oddaje dokładnie i w pełni istotę tego, czym jesteś. Oto dlaczego jesteś światłością świata. Oto dlaczego Bóg wyznaczył cię na zbawcę świata. Oto dlaczego Syn Boży szuka u ciebie zbawienia. Zbawia go to, czym jesteś.

… zapewnia mnie lekcja 67.

Mówi ona, że w związku z tym:

Świętość stworzyła mnie świętym.  

Dobroć stworzyła mnie dobrym.  

Życzliwość stworzyła mnie życzliwym.    

Dosnałość stworzyła mnie doskonałym.

Czy, rzeczywiście taką siebie widzę? W tym momencie, w tej dokładnie chwili mogę sobie uczciwie powiedzieć, że tak. Jest to wyłącznie stan umysłu, który jest wolny od wszelkich przeszłych skojarzeń, osadów i fałszywych utożsamień. Umysłu, który pamięta siebie takim, jakim został stworzony przez swojego jedynego rzeczywistego Stwórcę. Umysłu, całkowicie wolnego od przeszłości i trwającego w teraźniejszej chwili, świętej chwili.

A więc lekcja mówi mi dalej:

Spróbujemy dziś unieważnić twoją definicję Boga i zastąpić ją Jego własną. Spróbujemy również podkreślić, że jesteś częścią Jego definicji Siebie.

A zatem wynika z tego, że Miłość która mnie stworzyła na Swoje podobieństwo, stworzyła mnie na podobieństwo Boga, który jest Miłością, Świętością, Doskonałością i Dobrocią.

Jednocześnie, już na samym
wstępie Kursu Cudów, dowiaduję się, że znaczenia miłości, nie da się nauczać i zdefiniować, i że celem tego kursu jest usunięcie z mojej świadomości wszystkiego co miłością nie jest:

Kurs nie ma na celu nauki znaczenia miłości, ponieważ leży ono poza tym, czego można nauczyć. Ma natomiast na celu usunięcie blokad na drodze do uświadomienia sobie obecności miłości, która jest twym naturalnym dziedzictwem. Przeciwieństwem miłości jest lęk, lecz to, co jest wszechogarniające, nie może mieć przeciwieństwa.

Czy zatem świętość, dobroć, życzliwość i doskonałość są aspektami Miłości, która nie ma przeciwieństwa? Jeśli tak, to świętość, dobroć, życzliwość, doskonałość, niewinność i wszelkie inne cechy harmonizujące z Bogiem i Jego Miłością są wszystkim co istnieje, a wszystko co nimi nie jest, nie istnieje. A zatem, jeśli jestem stworzona na Jego podobieństwo, to wszystkie te cechy są, również moim dziedzictwem i nie ma we mnie niczego co jest ich przeciwieństwem.

A, co jeśli to wszystko nie jest moim doświadczeniem?

Zostało mi powiedziane, że znaczenie miłości jest poza tym czego można nauczyć, a zatem poza tym, co można zdefiniować, ograniczyć do jakichś określonych pojęć, idei, czy zachowań. Jestem natomiast zapewniana, że jest Ona moim naturalnym dziedzictwem, i że wszystko, co potrzebuję zrobić, to pozwolić, na usunięcie blokad, które wytworzyłam na drodze do uświadomienia sobie miłości w sobie.

Co to może oznaczać w praktyce?

Warto by się najprawdopodobniej najpierw zastanowić dlaczego wytworzyłam blokady, które uniemożliwiają mi uświadomienie sobie Miłości, która mnie stworzyła na Swoje podobieństwo. Dlaczego miałabym chcieć blokować to, co mnie stworzyło? A jeśli mnie stworzyło, to znaczy, że jest moim źródłem.

Czy powodem może być to, że się tego lękam? Czy to nie lęk sprawia, że się opieram i unikam czegoś?

Ale dlaczego miałabym opierać się miłości? Czyż miłość nie jest tym czego pragnę, czego wszyscy tak naprawdę pragną? Czy może być tak, że jednocześnie jej pragnę i się jej boję? Pragnę jej, bo wierzę, że jej nie mam, a nie mam jej, bo się jej boję? Czy nie brzmi to jak istne szaleństwo? Szaleństwem jest bać się czegoś, czego się pragnie, a jeszcze większym bać się czegoś, czym się jest, udając, że się tym nie jest – jednocześnie tego pragnąc i się tego bojąc. Wiele jest idei, przekonań i wyobrażeń na temat miłości. Lecz, czy są one prawdziwe?

? Czy miłość może być przez cokolwiek ograniczona?

? Czy miłość może ograniczać się tylko do wybranych, osób, miejsc czy obiektów? Czy może jednych kochać a innych nie?

? Czy miłość może być zmienna i nagle się skończyć?

? Czy może przez chwilę być miłością, a potem nagle zniknąć w gniewie, zazdrości, nienawiści czy ataku?

? Czy miłość może nagle przestać kochać?

? Czy miłość może kogokolwiek lub cokolwiek odrzucić lub potępić?

Czy jednak nie takie masz skojarzenia i doświadczenia związane z miłością? Czy to nie dlatego tak naprawdę jej nie ufasz? Jednocześnie pragniesz jej i boisz się jej? Ale, czy to jej nie ufasz, czy może przypadkiem sobie i swoim na jej temat skojarzeniom?

Bez względu na to, jakie mogłyby być moje przeświadczenia na temat miłości, nie mogą one w żaden sposób, ani jej zdefiniować, ani zawrzeć, ani ograniczyć. Albowiem, jeśli miłość mogłaby się nagle skończyć, zmienić w coś, co jest jej przeciwieństwem, stać się gniewem, nienawiścią, żalem lub lękiem, czy też ograniczać siebie tylko do wybranych obiektów, to nie mogłaby być miłością. Nie mogłaby już być tym, czym jest.

Wszystko, co prawdziwe jest niezmienne i trwa wiecznie. Coś, co nagle kończy się i znika jest wyłącznie złudzeniem naucza Kurs Cudów. A więc czy miłość, jest w związku z tym złudzeniem?

Jeśli w taką miłość wierzyłeś do tej pory, to tak naprawdę wierzyłeś w złudzenie miłości.
Jeśli miłość w ogóle jest możliwa to musi być wieczna, niezmienna, bezgraniczna i bezwarunkowa.

Czy bezgraniczna, bezwarunkowa i niezmienna miłość do wszystkich i wszystkiego jest teraz twoim doświadczeniem? Jeśli tak to wspaniale! Raduję się i łączę w tym doświadczeniu z tobą!

Jeśli zaś nie, to co się stało z Miłością, która stworzyła cię na Swoje podobieństwo, i którą w związku z tym Jesteś? Czyżby, postanowiła, że przestanie być Sobą i zdecydowała się zacząć żywic żale?
Czy Miłość może żywic urazy i żale?
Musiałaby najpierw przestać być miłością.

Miłość nie żywi żalu.

…zapewnia mnie lekcja 68 Kursu Cudów.

Co więc, żywi urazy i żale?

Miłość stworzyła cię na Swoje podobieństwo, nie możesz więc żywić żalu i zarazem znać Siebie. Żywić żal to zapomnieć, kim jesteś. Żywić żal to postrzegać siebie jako ciało. Żywić żal to pozwolić ego rządzić twoim umysłem i skazać ciało na śmierć.

Czym jest, to coś w tobie, co twierdzi, że możesz być czymś innym, niż tym czym zostałeś stworzony? Innym niż doskonała, niezmienna i wieczna Miłość?
Ta mała część całości, tzw.ego, która wierzy, że oddzieliła się od wszystkiego, co istnieje, od swojego Źrodła i Jego Miłości. To coś, co wydaje się mieć nad tobą, twoim życiem i tym światem ogromną władzę. Wydaje się kontrolować twoimi myślami i działaniami, oraz wywoływać skutki i osiągać cele, których pragnie. Czy to, co ci ego ofiarowało było kiedykolwiek odzwierciedleniem niezmiennej, bezwarunkowej i wiecznej miłości, szczęśliwości, dobroci, życzliwości, doskonałości i pokoju?

Niestety nie. Ego tego ofiarować nie może nikomu, ponieważ jest tego kompletnym zaprzeczeniem. Jest ono jednym wielkim żalem żywionym przeciwko wszystkiemu i wszystkim.

Prawdopodobnie nie zdajesz sobie w pełni sprawy, co dzieje się z twym umysłem, gdy żywisz urazę: wydajesz się oddzielony od swego Źródła; zupełnie niepodobny do swego Stwórcy. Każe ci to wierzyć, że On jest taki, jakim według ciebie sam się stałeś, ponieważ nikt nie potrafi wyobrazić sobie swego Stwórcy jako niepodobnego do siebie.

A więc, żywiąc jakikolwiek żal, oddzielasz się tak naprawdę od Miłości, czyli od Siebie samego, swojej jedynej Prawdziwej Tożsamości. Czy jednak, mógłbyś oddzielić się od Miłości i wciąż istnieć? W prawdzie jest to niemożliwe, nikt ani nic nie może oddzielić się od Źródła wszelkiego życia, bo musiało by przestać istnieć, a jest to niemożliwe. Źródło, Miłość, Bóg stwarza tylko to co wieczne i nieśmiertelne.

Kim zatem jesteś kiedy wierzysz, że jesteś jakąś postacią, ciałem, oddzieloną od Boga?

Nikim, dosłownie nie istniejesz. Ta tożsamość, która śni swój sen o życiu w tym świecie, która żywi swoje żale, rozwiązuje swoje problemy, szuka szczęścia i miłości tam, gdzie jej nie ma, starzeje się, choruje a ostatecznie umiera nigdy nie była dziełem Boga. Bóg nie może stworzyć niczego, co nie jest takie jak On. A zatem nie może stworzyć niczego, co jest zaprzeczeniem wiecznej Miłości i wiecznego Życia. A zatem, skoro jesteś stworzony na Jego podobieństwo, to nie możesz być, ani ciałem, ani tą tożsamością-ego, ani niczym, co ona wytworzyła.

Twoje Ja wydaje się pogrążone we śnie i odcięte od samego Siebie, choć wciąż pozostaje świadome swego podobieństwa do Stwórcy. Jednocześnie ta część twego umysłu, która snuje złudzenia we własnym śnie, sprawia wrażenie przebudzonej. Czy trzymanie się żalów może być tego przyczyną? O tak! Każdy, kto żywi urazę, zaprzecza temu, że został stworzony przez Miłość, a w jego śnie o nienawiści jego Stwórca stał się dlań przerażający. Któż może śnić o nienawiści i nie lękać się Boga?

Tak wypierając się swojego prawdziwego Ja, stworzonego przez Miłość, i utożsamiając się z ego, króla żalu i nienawiści, w nieunikniony sposób będziesz widział w Stwórcy, Bogu zagrożenie. Ponieważ to co widzisz w sobie, będziesz widział we wszystkim. Tak naprawdę lękasz się wyłącznie wizerunku samego siebie jaki sam wytworzyłeś. Niczego innego.
Poza nim, jest tylko Miłość, a zatem czego miałbyś się bać, gdyś to rozpoznał?

Na szczęście możesz być tylko takim, jakim zostałeś stworzony przez Stwórcę wszelkiego Życia. Już teraz jesteś doskonały, niewinny, święty i nieograniczony w swojej mocy a wraz z tobą wszyscy i wszystko co istnieje. Im szybciej uznasz to, za jedyną prawdę jaka istnieje, porzucając jednocześnie wszystkie swoje złudzenia o sobie samym i tym świecie, tym szybciej doświadczysz swojego wyzwolenia, swojego przebudzenia, oraz bezgranicznego, trwałego szczęścia i pokoju, jakie ono niesie.

Równie pewne jest, że ci, którzy żywią żale, zmienią definicję Boga na swój własny obraz, jak pewne jest to, że Bóg stworzył ich na Swoje podobieństwo i zdefiniował jako część Siebie. Równie pewne jest to, że ci, którzy żywią żale, będą czuć się winni, jak pewne jest to, że ci, którzy przebaczają, odnajdą spokój. Równie pewne jest, że ci, którzy żywią żale, zapomną, kim są, jak pewne jest to, że ci, którzy wybaczają, będą pamiętać.

Porzuć dziś zatem wszelkie swoje żale. Poproś, aby Przewodnik dany ci przez Boga, pokazał ci czym one wszystkie były i wyzwolił cię od nich. Poza nimi kryje się światłość twojej prawdziwej rzeczywistości, twojej Świętej, Boskiej Jaźni. Powtarzaj sobie często:

Miłość nie żywi żalów. Chcę przebudzić się do mojego Ja poprzez rezygnację ze wszystkich moich żalów i obudzenie się w Nim.

Powiedz każdemu, kogo spotkasz lub, kto przyjdzie ci na myśl:

Chcę ujrzeć w tobie mojego przyjaciela, tak bym mógł przypomnieć sobie, że stanowisz część mnie, i wreszcie poznać samego siebie.

Pamiętaj, wszystko jest, albo miłością, albo wołaniem o miłość. W wołaniu kogokolwiek o miłość rozpoznasz swoje własne. Ofiarowując mu ją, ofiarowujesz ją sobie, odmawiając mu odmówisz jej sobie.

Jeśli chcesz rozpocząć oświecający trening przemiany umysłu poprzez lekcje Kursu Cudów, to możesz dowiedzieć się o nim więcej tutaj: Lekcje Kursu Cudów onlineJest bezpłatny.

Komentarze są wyłączone.