Przyjrzyjmy się bożkom… Walentynkowe odczarowanie.

 

Czy przyglądałeś się kiedyś idei bożków, innymi słowy rzeczom, osobom lub zdarzeniom, którym przypisałeś jakieś szczególne, wyjątkowe znaczenie? Znaczenie, które cenisz bardziej, niż cokolwiek innego, i które ma dla ciebie wyjątkową wartość.

Mogą to być jakieś osoby, które wydają się posiadać jakieś szczególne właściwości i cechy, których ty wydajesz się nie mieć. Osoby, które reprezentują dla ciebie jakiś ideał doskonałości czy wyjątkowości. Wszystkie tzw. sławne postaci, gwiazdy, nauczyciele duchowi, guru, osoby uznane za święte, a także KAŻDY, kto wydaje się mieć dla ciebie jakieś szczególne znaczenie, choćby np. twoje dziecko, partner, przyjaciel, czy rodzic są dobrym tematem do rozważenia i przyjrzenia się w kwestii czczenia bożków.

Bożka może też reprezentować dla ciebie, jakakolwiek rzecz, miejsce lub idea, której nadałeś wyjątkowe znaczenie. Kiedy zaczynasz zgłębiać ten temat wchodząc głębiej w siebie i uczciwie przyglądając się ukrytym motywom, które kryją się za potrzebą szukania i posiadania bożków, to co tam znajdujesz?

  • Jak czujesz się wierząc, że ktoś lub coś na zewnątrz ciebie posiada jakieś szczególne, wyjątkowe właściwości?
  • Czy widzisz te same właściwości w samym sobie?
  • Czy widzisz te same właściwości w każdym?
  • A jeśli nie, to co tak naprawdę, uczciwie w związku z tym czujesz?
  • Jak czujesz się wierząc, że ktoś ma cokolwiek czego wierzysz, że ty nie masz?

Kiedy jesteś wobec siebie całkowicie uczciwy odpowiadając na powyższe pytania, zaglądając głęboko w czeluście swojego umysłu, to najprawdopodobniej odkryjesz w sobie uczucie przygnębienia, niepokoju, zwątpienia, a może nawet frustracji, lęku i gniewu.

Za każdym czczonym bożkiem, kryje się tak naprawdę głęboko skrywane poczucie własnej niewystarczalności, nieadekwatności, niedoskonałości, niezasługiwania, wstyd, wina, lęk przed odrzuceniem, poczucie bycia niegodnym miłości.

Bożki zostały wytworzone przez ego-błędny system myślowy, aby ukryć wszystkie te wyżej wymienione osądy jakie wytworzyło o tobie, i w ten sposób odwrócić od nich twoją uwagę, kierując ją w kierunku przeciwnym, w kierunku sztucznie wytworzonych ideałów – bożków.

Teraz twoja uwaga skupiona jest na nich i tym czymś wyjątkowym co mają one, a czego ty wydajesz się nie mieć. Są obiektem, twojego pożądania, pragniesz je mieć, posiadać, identyfikować się z nimi, jednocześnie WIERZĄC, że nie jesteś taki jak one, nie masz tego co maja twoje bożki, czyli wierząc, że jesteś od nich różny, inny, masz mniej, a przez to w nieunikniony sposób musisz czuć się gorszy. Za tym z kolei kryje się cała twoja podświadoma frustracja, gniew i lęk, które, żeby sobie z nimi poradzić  kierujesz zarówno przeciwko sobie samemu, jak i innym, a w ostateczności, również przeciwko tym bożkom, kiedy to nagle zasłony iluzji zaczynają spadać i te sztuczne ideały, które w nich widziałeś znikają. Wtedy, to co pozostaje ci w nich widzieć jest tylko odbiciem tego, co widzisz w samym sobie, a przed czym uciekałeś i widzieć nie chciałeś. Ten obraz zaiste nie wydaje ci się atrakcyjny.

Tak działa przekonanie, że możesz być od czegokolwiek oddzielony, inny niż wszystko, wyjątkowy, że różnisz się od innych. Tak działa idea szczególności, umiłowana idea odrębnej tożsamości – ego. Na niej powstały wszelkie podziały, różnice, porównywanie i osądy. W niej jest źródło wszelkiego lęku, jako nieuniknionej emocji tożsamości, która uwierzyła w oddzielenie od swojego rzeczywistego Źródła, Miłości, Boga, a w związku z tym od swojej Boskiej Jaźni i wszystkiego, co zostało w Niej stworzone jako Jedno.

To tylko tego Źródła zawsze szukałeś, tej Miłości, w której zostałeś stworzony przez twojego Stwórcę, Boga. To twojej prawdziwej tożsamości tak naprawdę zawsze szukałeś, swojej Boskiej Jaźni, błędnie wierząc, że mógłbyś  znaleźć ją w tych bożkach. Tak bardzo umiłowałeś sobie swoje bożki, swoje substytuty miłości, będąc pewnym, że to w nich znajdziesz to czego szukałeś, że całkowicie zapomniałeś kim tak naprawdę Jesteś.

Tak naprawdę, jeśli bardzo uczciwie spojrzysz w swój umysł, to rozpoznasz, że chciałeś zapomnieć Kim Jesteś, ponieważ podświadomie wiedziałeś, że jeśli byś sobie przypomniał, to straciłbyś wszystko to, co sobie w tym świecie tak bardzo umiłowałeś. Straciłbyś cały ten świat, który wytworzyłeś i z którym się utożsamiłeś, straciłbyś całą tą fałszywą tożsamość, którą uwierzyłeś, że jesteś, a to oznaczało by jej śmierć.

Wiesz, że gdybyś przypomniał sobie Kim Jesteś i uznał to, jako swoją jedyną Tożsamość, to w Jej miłości i świętym świetle zniknęłoby twoje małe, nietrwałe i nierzeczywiste ja. Paradoksalnie to właśnie tej Miłości się boisz, swojego Stwórcy, Boga. Boisz się Siebie Prawdziwego.

Możesz wierzyć w swoje sny tak długo jak zechcesz, możesz się bawić w odrębną tożsamość, ciało, człowieka tak długo jak zechcesz, aż będziesz miał dosyć. A będziesz miał dosyć, bo już się przebudziłeś, czas już się skończył, i wszystkie sny wraz z nim. Ta zabawa, ten sen nigdy nie będą miały żadnego wpływu na to Kim Jesteś w Prawdzie. Jedynie w Prawdzie żyjesz, jedynie w Prawdzie istniejesz, a w niej na zawsze Jesteś Przebudzony, Doskonały, Miłujący i Święty. PRZEBUDZONY, KOCHASZ WSZYSTKICH I WSZYSTKO BEZ WYJĄTKU, BO WIESZ, ŻE WSZYSTKO JEST TOBĄ. 

2 myśli nt. „Przyjrzyjmy się bożkom… Walentynkowe odczarowanie.