Pozwalam sobie być nikim…

Przyglądając się ego – jego mechanizmom działania, jego rozmaitym strategiom, wierzeniom, ideom i pragnieniom, niepokojom – mówię z pobłażliwym uśmiechem do tej irracjonalnej mentalnej konstrukcji:

 – Ok, pozwalam sobie być nikim…

i doświadczam, że jestem wszystkim.

– Pozwalam sobie nic nie wiedzieć…

i doświadczam poznania.

To je rozwala, tego ego znieść nie może. Na litość Boską! Wszystko, tylko nie bycie nikim! Jak to nic nie wiedzieć???!!!  

Cokolwiek, choćby nawet najmarniejsza, najmizerniejsza, nieznaczna rola jest mu potrzebna, aby przetrwało, i rozsiadło się wygodnie w umyśle, zachowując swoją ciągłość. Najmniejsza definicja, najsubtelniejsze określenie jest jego pożywieniem.

W ich nieobecności ego znika.

A wtedy pojawiam się Ja, trwająca, bezkresna, spokojna, wieczna…

2 myśli nt. „Pozwalam sobie być nikim…